Zabytkowy

 

Rejestracja na pojazd zabytkowy od A do Z

Poradnik © by retro2oo.com

zabytek

+100%-

Dlaczego powstał ten poradnik?

Będę zmuszony pochwalić swój produkt – poradnik (zmodyfikowane moje wpisy z forum, pisane w formie dziennika), który jest bardzo dobrą i przejrzystą wersją opisu rejestracji na pojazd zabytkowy. Treść prezentowana na niektórych forach, portalach to większości herezje i niedoinformowania. Nie mówiąc już o “poradach zlotowych “. Dawno chciałem przerejestrować na zabytek swoją MZ, jednak po przeczytaniu pseudo-poradników, informacji dostępnych w internecie – po prostu dałem sobie spokój. Jednak przyszedł pewien okres, w którym chciałem uzyskać żółtą blachę. Postanowiłem więc spróbować własnych sił i wyprostować niektóre fakty- poprawnie ułożyć tą układankę w całość. Co nieco byłem w temacie spraw prawnych – od  2007 r., w którym to roku walczyłem o ponowne zarejestrowanie mojej wyrejestrowanej Jawki. Posiadałem więc pewne doświadczenie w walce z polskimi urzędnikami. Plan teoretycznie był prosty – jednak właśnie diabeł tkwi w szczegółach!, a jak wiadomo nasze urzędy rządzą się swoimi prawami.

Pierwsze zapoznanie się z nowym obliczem wroga. 10 Kwietnia 2014r.

Tak jak przypuszczałem rejestracja pojazdu zabytkowego w Krośnie,  nie będzie łatwa…   Same kłody pod nogi. Przez 1 godzinę rozmowy przez komórkę, potwierdziłem niestety swoje prorocze, pejoratywne sny na temat pracy polskich urzędów. Byłem wysyłany od Annasza do Kajfasza….  Gdybym posłuchał niektórych urzędników to ekstra musiałbym uzyskać opinie rzeczoznawcy, co w moim przypadku jest niepotrzebne. A uzyskanie takiej opinie jest problematyczne, nie mówiąc już o kwestiach finansowych. Po kilku zbędnych telefonach, przełączeniach trafiłem w końcu na rzeczową Personę. W końcu potwierdziłem te informacje, które są kluczowe: potrzebuję dokument od konserwatora zabytków oraz przegląd pod pojazd zabytkowy z okręgowej stacji pojazdów. W końcu wyszło na moje. Uświadomiłem jednego urzędnika, który popełnił kardynalne błędy. Usłyszałem takie oto wyjaśnienie: “[…] rejestrację pod zabytek robimy raz na ruski rok, przepisy zmieniają się…”. Nie wiem do końca czy urzędnik celowo prowadza w błąd, czy przez niewiedzę? Ale cholera nie chciałem uzyskać przepisu na perpetuum mobile, tylko potwierdzić swoje przypuszczenia dotyczące pewnej procedury rejestracyjnej, aż tak dużo nie wymagałem. Chciałem uzyskać prostą, rzetelną informację. To jest choroba naszych urzędów – petent przy spotkaniu z urzędnikiem, jest ubierany w strój wroga. Polska. Walka z polską biurokracją – za to powinno się iść prosto do nieba.

 Konserwator

Zadzwoniłem do:  “Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków, Delegatura Wojewódzkiego Urzędu w Krośnie”. Zostałem z 2 razy przełączony do odpowiedniego urzędnika i tu… bardzo miłe, pozytywne zaskoczenie . Urzędnik z delegatury okazał się człowiekiem – rzeczowy i konkretnym. Na początku w krótkiej historii powiedziałem w czym dzwonie i co chcę uzyskać. Opowiedziałem też jakie jajca miałem w Wydziale Komunikacji…

Białą kartę można zrobić samodzielnie w sposób właściwy wg ustawy (dostałem na e-maila odpowiednie załączniki). Należy też  wykazać, że pojazd który ma 25 lat, model nie produkowany od lat 15 jest wyjątkowy… czyli to co tygrysy lubią najbardziej – lanie wody na temat swojego motocykla.  Moja MZ w czym czasie nie była w idealnym stanie lakierniczym, miała też defekt ramy. Ale za to miałem/mam przygotowane części na kapitalną renowację. Wszelkie przeszłe i przyszłe modyfikacje mają znaleźć się w dokumencie. Oczywiście te zabiegi, zmiany należy odpowiednio (język techniczny) sformułować w dokumencie.
Można też zlecił wykonanie Białej karty,  uprawnionemu rzeczoznawcy, ale to będzie zrobione po łebkach – mogę to osobiście z własnego doświadczenia stwierdzić. O kosztach finansowych nie wspominając. Nie było przeszkód w rejestracji na zabytek. Najśmieszniejsze jest to, że niektóre przepisy są same dla siebie. Jednym w głównych warunków aby dany pojazd został zabytkiem, jest posiadanie przez niego odpowiedniego stopnia oryginalności – 75%. Ale nikt tego nie sprawdzi…… Poza tym jeżeli ktoś miałby to sprawdzić to gwarantuje, że nie ma idealnego znawcy pojazdów zabytkowych w wielu markach pojazdów. Chyba, że w kwestiach spornych, ktoś (petent) musiałby dostarczyć podkładkę dokumentacyjną.

Podsumowując: nie ma sprawdzenia stopnia oryginalności, co z automaty wyklucza pewne herezje, które jeszcze pewnie można usłyszeć od niektórych osób: “[…] po co  się w to pchasz…?; Jak będziesz chciał remontować silnik to po rzeczoznawcę/konserwatora, trzeba dzwonić z informacją, że ściągasz plombę”. Bez dalszego mojego komentarza.

 Wstęp do dokumentacji i przeglądu. 14 kwietnia 2014.

Zacząłem segregować i uzupełniać moją dokumentacją techniczną, którą wykorzystam przy tworzeniu papierów urzędowych.

Odnośnie wieczystego przeglądu:
Musiałem wypełnić: “Wniosek o przeprowadzenie badania technicznego pojazdu zabytkowego”.
Kwestie cenowe:
– Panmar – 122 zł,
– “Naft-Trans” Sp. z o.o. Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów  – 63 zł.  ]:->.

Przed badaniem miałem mieć podkładkę od konserwatora.

wniosek zabytek

Biała karta 14 kwietnia 2014.

Musiałem zrobić w sumie 3 dodatkowe zdjęcia do Białej karty – na przód i tył oraz na liczniki.Taką właśnie dostałem informację od krośnieńskiej Delegatury. Przy tym chciałbym  pochwalić dwóch Panów, którzy zajmowali się tymi sprawami. A szczególności Pana, który opiniował tą kartę. Konkretni ludzie, znający polskie realia,  nie stwarzający wyimaginowanych urzędniczych problemów dla osobnika naruszającego strefę – Świętego spokoju.
“Im dalej w las, tym więcej drzew….”. Dochodzimy teraz do spraw czysto technicznych, wykonania białej karty, wg ustalony, narzuconych schematów przez system.
W skrócie musiałem mieć wydrukowane kartki A3 i A4. Problem w tym, że o odpowiedniej gramaturze papieru (ala bristol). W 2wóch sklepach niestety nie usłyszałem radosnych dla moich uszów informacji.  W następnym punkcie papierniczym mogłem mieć wydrukowaną kartkę A3… ale nie A4.  Zapytałem się ile taka przyjemność kosztuje?. Usłyszałem: 7 złociszy za 1 kartkę. W następnym punkcie – sklep Hergon, wreszcie mogłem zrealizować swoje zamówienie i to jeszcze tanio (rozsądna cena) – 10 złociszy za 4 karty A3. Z bananem na twarzy wyszedłem ze sklepu.

Dobra. 1 problem został załatwiony. Ale pojawił się następny – fotografie o odpowiednich wymiarach. Dzwonie na Karmelicką (tani i dobry zakład fotograficzny), mam najbliżej na załatwienie zdjęć do Białej Karty. Usłyszałem jednak:  “Panie te formaty są nietypowe (Witamy w Polsce :/ ) w Krakowie Pan nie załatwi tego”. Sprawdziłem inny punkt foto-usług – ta same bolesne dla mnie słowa. Nie chciałem robić wtedy za złego proroka ale… Polak potrafi!.
Dla przykładu potrzebowałem np. zdjęcie o rozmiarze 7,5 x 10,5 cm (mam jeszcze do wyboru dwa rozmiary, też nietypowe), a fotograf może wyciąć 10x15cm. Zrobiłem więc ramkę o standardowym formacie i wstawiłem moje fotografie. W myślach zacząłem zastanawiać się jak to fizycznie zrobić, aby nie namęczyć się, ale szybko i poprawnie mieć to zrobione. Na pierwszym miejscu ukazał się corel… z którego wtenczas nie korzystałem. Potem pomyślałem o autoCAD’dzie,  na końcu o poczciwym  IrfanView. Zrobiłem szablon o wymiarach 10×15 cm, w niego wklejam moją fotografie o danym rozmiarze, a potem ładnie to wyciąłem. Co do mm to raczej nikt nie będzie sprawdzał. Za jedno zdjęcie zapłaciłem ok. 35 groszy.
Na samym początku postanowiłem, że całą procedurę itp. schedę, którą miał zrobić rzeczoznawca, ja przejmę. Znam osobę, które zlecała produkcję takiej karty swojemu znajomemu – wyszło za to 150 złociszy. Rzeczoznawca dużo więcej bierze za taką przyjemność max. 400 zeta. Poza tym trzeba się umawiać, specjalnie jechać itp.
Przy okazji zawsze można chwalić się, że wszystko własnoręcznie zrobione. To jest też duży plus- nie idąc na łatwiznę. Chyba, że ktoś nie jest w stanie zrobić tego samodzielnie to wtedy posiłkuje się rzeczoznawcą lub znajomym.

  Cd.. Biała karta.23 kwietnia 2014. 

Wysłałem e-mail z poprawioną, bardziej opisaną Białą Kartę. Chciałbym zobaczyć Białą Kartę dla mojego motocykla wykonaną przez rzeczoznawcę. Daję sobie jajca obciąć, że byłoby to zrobione po łebkach.  Pierwszy raz brałem w takim wydarzeniu udział. Tak więc walczyłem do pozytywnego skutku.  Mając bardzo dobre podkładki napisałem, wypełniając rubrykę do pełna:

19. Opis i charakterystyka techniczna (parametry i cechy techniczne, konstrukcja i budowa, rodzaj napędu i sterowania, materiał i technika wykonania, elementy składowe decydujące o charakterze i funkcji; rozwiązania nowatorskie, oryginalne):

Charakterystyka. MZ ETZ 250 de Luxe – motocykl o ramie skrzynkowej, spawanej automatycznie na linii o przymusowym takcie pracy. Silnik dwusuwowy z czterema kanałami przelotowymi o pojemności skokowej 243 cm3 i mocy maksymalnej 21 KM przy 5500 obr/min. Motocykl przystosowany do jazdy
w dwie osoby.
Opis:

Silnik – jednocylindrowy dwusuwowy z czterokanałowym przepłukiwaniem zwrotnym. Chłodzony powietrzem, zawieszony w elastycznej ramie. Kadłub i głowica wykonane ze stopu lekkiego.
Cylinder ze stopu lekkiego z tuleją żeliwną zalewaną metodą Alfer. Wał korbowy składany, trójczęściowy, podparty na łożyskach kulkowych. Stopień sprężania wynosi 10:1. Olejenie mieszankowe w proporcji
paliwo: olej-  50:1,
Pojemność skokowa silnika – 243 cm3,
Średnica cylindra x skok tłoka -69 x 65 mm,
Moc maksymalna – 21 KM przy 5500 obr/min,
Maksymalny moment obrotowy – 28N•m, przy 5400 obr/min,
Układ zasilania –  gaźnik BING 84/30/110. Średnica przelotu 30 mm. Dysza główna 110,
Sprzęgło – wielotarczowe, mokre osadzone na lewym czopie wału korbowego,
Napęd wstępny –koła zębate o zaziębieniu skośnym o przełożeniu 2,43. Koło napędowe z wewnętrznym zabierakiem sprzęgła na wale korbowym. Koło napędowe na wejściu skrzyni biegów,
Skrzynia biegów- pięciobiegowa, o przełożeniu skrzynia biegów – koło tylne wynoszące 2:52(19:49 zębów). Przełożenia skrzyni biegów: I – 3,00; II – 1,87; III – 1,33; IV – 1,05; V – 0,87. Olej w skrzyni biegów: 0,9l;
Napęd wtórny – łańcuch rolkowy 12,7 x 7,75 o 130 ogniwach, pracujący w gumowej osłonie,
Rama – grzbietowa spawana z profili zamkniętych o przekroju skrzynkowym. Rura główna ramy wykorzystywana jest jako przewód powietrza do filtra,
Zawieszenie przednie – widelec teleskopowy z tłumieniem hydraulicznym i wewnętrznymi sprężynami śrubowymi. Skok koła 185 mm,
Zawieszenie tylne – dwuramienny wahacz wleczonym z elementami resorującymi o hydraulicznym tłumieniu i dwustopniowej regulacji ugięcia wstępnego sprężyn resorujących. Sprężyny pracujące bez osłon. Skok koła 100 mm,
Kąt skrętu kierownicy – 70o od oporu do oporu,
Hamulec przedni – jednotarczowy o średnicy 280 mm, z hydraulicznym uruchamianiem,
Hamulec tylny – bębnowy o współprzeciwbieżnym układzie szczęk , o szerokiej piaście o średnicy
160 mm, szerokość okładzin 30 mm,
Ogumienie – Przód 2,75 x 18 na obręczy 1,60 x 18. Tył 3,50 x 18 na obręczy 2,15 x 18. Koła szprychowe,
Zbiornik paliwa – 17 litrów,
Instalacja elektryczna – prądnica prądu przemiennego 14 V/15 A z prostownikiem i regulatorem. Zapłon bateryjny, elektroniczny składający się z zespołu nadajnika zamocowanego na alternatorze oraz zespołu sterującego znajdującego się obok cewki WN. Akumulator o pojemności 9Ah. Alternator 180 W,
Oświetlenie –reflektor o średnicy 170 mm z asymetrycznym światłem mijania i żarówką H4 60/55 W. Kierunkowskazy migające 4 x 21 W, żarówki barwy białej zamknięte w pomarańczowej obudowie,
Masa użyteczna – 179 kg,
Dopuszczalna masa całkowita – 330 kg,
Prędkość maksymalna – 125-130 km/h,
Rozwiązania nowatorskie – zapłon elektroniczny „SAM”, w którym główne podzespoły zbliżone są na oryginalnym zapłonie elektronicznym typu A. Punkt zapłonu przed GMP: 2,5-3,0 mm .
Regulator elektroniczny, produkcji polskiej RA2/WEST, posiadający minus na masie. Alarm STIG 78
z czujnikiem udarowym i mikrofalowym. Alarm podpięty pod przekaźnik 12V 30/40 A, w którym występuje odłączenie zapłonu za pomocą  pilota. Do alarmu zostały podpięte kierunkowskazy oraz dodatkowa syrena dźwiękowa. . Gniazdo zapalniczki samochodowej zamontowane w główce ramy, połączone bezpośrednio do akumulatora przez bezpiecznik 2 A oraz konektora.
Oraz lanie wody i zrobienie dodatkowej podkładki – załącznika:
18. Remonty, zmiany konstrukcyjne, modernizacje

– Motocykl zaraz po zakupie nie był w pełni sprawny technicznie. Cieknący kranik, ładowanie na poziomie maksymalnym 12,3 V oraz problemy z odpaleniem zimnego motocykla, uniemożliwiały poprawne działanie pojazdu. Rozgrzany motor, zachowywał swoją prawidłową pracę. Za źródło problemu uważano – słabą kompresję. Wstawienie nowych pierścieni tłokowych,
nie przyniosło pozytywnego rezultatu. Nadal jedynym sposobem odpalenia zimnego motocykla było, dolanie bezpośrednio do cylindra  mieszanki dla dwusuwów.
W czasie rozkręcania  gaźnika na części pierwsze, zauważono blokowanie dysz gaźnika, przez oderwany gumowy element tłoczka ssania,
– Wymontowano oryginalny regulator mechaniczny, wstawiając regulator produkcji węgierskiej,
Przy maksymalnym obciążeniu prądowym, w obrotach silnika 3,5-3,7 tys. obr/min,  uzyskano napięcie 13,7 V.  Późniejszym okresie zamontowano regulator elektroniczny  RA2/WEST, polskiej firmy A.P.E.
W zbliżonych warunkach, uzyskano napięcie
14,3-14,4 V.

Materiał uzupełniający do 18. Remonty, zmiany konstrukcyjne, modernizacje:
– Celem poprawy bezpieczeństwa, przerobiono przedni hamulec bębnowy na hamulec hydrauliczny tarczowy, który występował w roku powstania motocykla, lecz produkt ten był głównie eksportowany przez firmę „Hein-Gericke” do ówczesnych krajów kapitalistycznych, poza kraje RWPG. Przeróbka wymagała wstawienia nowych przednich amortyzatorów, tarczy hamulcowej, zacisku hamulcowego,  piasty koła oraz szprych o długości 163 mm.  Zastąpiono oryginalną, gumową uszczelkę tłoczka pompy hamulcowej, uszczelniaczem o wymiarach: 10 x 20 x 7 –  tym samym wyeliminowaną fabryczną wadę, związaną z nieszczelnością,
– Wymieniono zapłon  klasyczny na elektroniczny produkcji „SAM”, w którym główne podzespoły posiadają zbliżone parametry w stosunku  do oryginalnego zapłonu elektronicznym typu A, montowanego w motocyklach ETZ od 1987 r.. Punkt zapłonu ustawiony za pomocą czujnika zegarowego na 2,7 mm przed GMP,
– Przy przebiegu ok. 40 tys. km zastąpiono oryginalny gaźnik bvf 30n2-5 na gaźnik BING 84/30/110, który seryjnie montowano w motocyklach ETZ po 1991 r. Związane było to z wyrobieniem korpusu, przepustnicy oryginalnego gaźnika. Pomimo testowania dwóch nowych, różnych kopi przepustnicy gaźnika – nie zauważono znaczącej poprawy pracy silnika. W międzyczasie testowano dwa gaźniki bvf 30n3-1, produkcji firmy MZA. Jednak nie uzyskano wymaganych  parametrów pracy silnika. Do gaźnika norymberskiej firmy BING, zlecono wyprodukowanie odpowiedniej długości cięgna linki do mechanizmu ssania w firmie „Konsor. Produkcja linek motoryzacyjnych”,
–  Zamontowano oryginalne kufry boczne Pneumant ,,tour 26 S”, dedykowane dla motocykli ETZ. Kufer centralny produkowany w latach 80’, polskiej firmy Dromader. Kufer ten był wpisany w Rejestr Urzędu Patentowego PRL o nr 4974.  Kufry umiejscowione są na odpowiednich, dostosowanych stelażach,
– Wstawiono tank pad – osłonę zbiornika, wykonaną w latach 80’. Zmodyfikowano ten element, dodając skórzaną kieszonkę. Osłona ta pełni także dodatkową funkcję jako element ochrony zbiornika paliwa,
– Poprawiając komfort jazdy motocyklem, umieszczono owiewkę z modelu MZ Kanuni oraz owiewkę uniwersalną wykonaną z plexi, o grubości 3 mm. Dodatkowo zamontowano handbary – osłony rąk. Osłony te są produkcji polskiej, montowane przy korpusach sprzęgła oraz pompki hamulcowej,
– Motocykl wyposażony jest w alarm polskiej firmy Stig, do którego zamontowano dodatkowy przekaźnik, rozłączający obwód zasilający w napięcie moduł zapłonu elektronicznego. Alarm sterowany jest za pomocą pilota. Moduł alarmu znajduje się na gumowej półce, powyżej akumulatora,
–  Dodano gniazdo zapalniczki samochodowej, które umiejscowione jest w główce ramy. Przy użyciu odpowiedniego adaptera możliwe jest ładowanie urządzeń elektrycznych o niskim napięciu roboczym za pomocą portu USB.

——————–
Na upartego mogłem jeszcze wypełnić całą kartę i lać wodę na poszczególne tematy, jednak uważałem, że materiał ten jest wyczerpujący.

Zabrania się kopiowanie, udostępniania tego materiał bez wiedzy autora. Karta po wypełnieniu podlega ochronie na podstawie przepisów prawa autorskiego.
Planowałem zrobić 3 kopie Białej karty – 2 dla delegatury, 1 dla siebie. Ale fotograf jakoś przegapił 1 zdjęcie, które miało  w tym nietypowym formacie do którego zrobiłem ramkę.

 Ostatnie zdjęcie. 24 Kwietnia 2014.

Odebrałem ostatnie zdjęcia, o których zapomniał fotograf. Jest to zdjęcie, o którym wspominałem wyżej. Za 3 zdjęcia – 1 zł.

3

Ostatnie etapy w dokumentacji. 30 kwietnia 2014.

“Nie od razu Rzym zbudowano”. Przedwczoraj dostałem informacje z delegatury, odnośnie mojej poprawionej Białej Karty: “OK”. Poprawiłem jeszcze minimalne błędy, które zauważyłem (jeden błąd pozostał, niezauważony – jednak można przyjąć jako język potoczny. Wyraz ten nie występuje jako określenie w głównej charakterystyce). Kupiłem klej, 2 x teczki, folie ochronne,  kopertę bąbelkową. Zapłaciłem za to ok. 10 złociszy.  Byłem w drukarni i przedstawiłem schemat wydruku. Gramatura papieru A3 – 200 g/m2, A4 – 160 g/m2. Zwracałem uwagę czy główne 4 strony – są dobrze zrobione. Karty zostały profesjonalnie zgięte. Za wszystko zapłaciłem 18 złociszy. Ale paragonu nie dostałem….
W nocy zaczął się pojedynek: moje zdolności manualne vs. zdjęcia + klej. W cholerę kartek zużyłem, jako podkładek, aby dobrze nanieść warstwę spoiwa na fotografiach 10×15, celem uniknięcia zabrudzenia nowych zdjęć o resztki kleju.
Wszystko było fajnie, aż do momentu, kiedy miałem układać przedostatnie zdjęcie na ostatnim załączniku…………. szlag by to trafił. Przyszłe rozmieszczenie fotografii w załącznikach wyliczyłem do kilku mm w zapasie. A tu….. drukarz spieprzył moją ostatnią pozycję – zabrakło cholernego ostępu: enter’a. Co tutaj do cholery miałem z tym zrobić? A jakoś Opatrzność nad tym projektem czuwa, bo właśnie miałem 3 x ostatnie zdjęcia w formacie 9×13 :D Początkowo zamówiłem u fotografa… ale zaraz pomyślałem sobie, aby rozmiar fotografii był jednorodny i zleciłem ujednolicenie zdjęć.
Mogłem na upartego skracać zdjęcia, ale w załącznikach wymagany jest co najmniej rozmiar 7,5 x 10,5 a moje 9×13 – mieszczą się w tym zakresie.
Wypełniłem w razie czego 2 x wniosek do Delegatury. Zabezpieczyłem dokument w folie ochronne oraz w teczki, które włożyłem do koperty. Uprzedzając naszą Pocztę o dostarczenie listu w jak najlepszym stanie, włożyłem dodatkowo tekturę.Za list zapłaciłem 11,0 zł + 0,5 zł za powiadomienie sms, o dostarczeniu przesyłki.

Zaczekałem na potwierdzenie wpisania w Rejestr Zabytków i zacząłem następny etap.
Zadzwoniłem z ciekawości do Krosna z zapytaniem czy mają na miejscu żółtą blachę?. Tak mają.

Może ktoś stwierdzić: nie warto, po cholerę się w to bawisz?, jak masz już białe blachy a jeszcze dla MZ’tki taka zabawa….. można jeszcze dodać argumenty osób, które nie znają faktów, “z czym się ten chleb je”. Za części i akcesoria motoryzacyjne, nie licząc kupna motocykla, wydałem krocie. Na każdą cześć mam dokumentację fotograficzną, bądź filmową. Motocykl robiony z pasją, niekiedy z sporymi wyrzeczeniami. Miałbym za to kilka MZ’tek w bardzo dobrym stanie technicznym…. przynajmniej tak twierdzą sprzedawcy na allegro. Ale właśnie nie o to chodzi. Liczy się jednak zabawa w całkowitym (w miarę możliwości), odrestaurowaniu pojazdu zabytkowego. Jednak uważam, że prawdziwy oldtimerowiec, powinien odrestaurować motocykl, uczestniczyć w tym wydarzeniu. Wiadomo na jakich częściach pojazd został/ będzie poskładany.
Już od 2007 znajdowałem się na granicy faz: unikat a zabytek. Jednak… gdyby było wtedy inne moto…. nie ma co gdybać 😡 . Zawsze marzyłem o posiadaniu przynajmniej jednego pojazdu na żółtych blachach.
Dodam, że żółta tablica rejestracyjna przed właściwą renowacją, doda mi sił, że to co zrobiłem i zrobię, będzie w pewnym sensie nagrodą, za poświęcenie cząstki swego marnego żywota, dla udokumentowania historii motoryzacji.

Zdjęcia do Białej karty:

Dostałem wyczerpujące informację od Madziara, jak jest u u nich z rejestracją na zabytek. Wyszło na to, że jest taniej i mniej biurokracji niż w naszym kraju.
Napisał także do mnie Amerykanin, jak to u nich jest z tymi zabytkami.

Sytuacja w Kansas (USA):

“Here we call it antique vehicle registration. It is very simple here. Just bring in your documentation of ownership and if it is more than 35 years old with no major modifications it is done. I little expensive but after the initial charge it is very cheap. You pay only a small fee every year after that. Of course I live in the wild west United States so there is less bureaucracy. Here is my MZ with an original licenses plate. You can use a historic plate even if your vehicle qualifies

no images were found

Węgry:
Musi mieć powyżej 30 lat i 90% oryginalnych części. Tak to ktoś autentycznie sprawdza to… a nie tak jak jest u nas – przepis sam dla siebie. Pojazdy sprawdzane są 2 razy w miesiącu http://www.mavamsz.hu/muzealis_minosites/797/2014_vi_muze_lis_min_us_t_si_napt_r

http://www.mavamsz.hu/
“If you want hungarian “white card” you re going to the “mavamsz” hungarian veteran motorcycle, car organization
“.
Sprawdzają pojazd i wystawiają papiery. Symbol “OT” oznacza oldtimer.  Na papiery muszą czekać 1 miesiąc.

IMG_0009989426 IMG_0009655680

Żółta tablica… ale nie zabytkowa. 03 maja 2014.

A do pełni szczęścia zamówiłem aluminiową tabliczkę z wytłaczanymi napisami.
Taką tabliczkę, pod tablicę rejestracyjną. Napis wyśrodkowany, czarny, żółte tło.
“VETERAN. DDR 1983”

Mała rzecz, a cieszy  😎 Dlatego wolę zabytki od motocykli współczesnych.
W zabytkach można sporo rzeczy modyfikować wg własnego pomysłu. A nie zastanawiać się jakiego koloru dać ledy, czy nakładki na felgi czy kolor futra.

tablica 2 rzędy

Pismo. 06 maj 2014.

Wczoraj wieczorem dostałem wiadomość z delegatury:

“Stosowne pismo wysłane zostało 2 maja na adres podany na karcie.”

Oficjalne pismo. 07 maja.

3/4 roboty zostało już zrobione  😎 . Najważniejszy papier już jest.. W sobotę przegląd pod pojazdy zabytkowe. A za tydzień w piątek walka z urzędnikami o rejestrację na pojazd zabytkowy.

zabytek2 zabytek1

Okręgówka. 07 maja.

Wypełniłem II i III wniosek w miarę moich możliwości, taką mam umowę z okregówką. Oczywiście I wniosek musi być całkowicie wypełniony :D. Niektórych parametrów nie jestem wstanie podać. Chyba, że dane nowego motocykla…. w razie czego i taką podkładkę wziąłem. Planowałem spróbować załatwić wpis, że motocykl ma homologację na żarówki led. To jest bardzo ważny wpis.  O tym kroku postępowania to mogę rozprawkę napisać.

Jakość dokumentów. 08 maja.

Przekonwertowałem bezpośrednio u źródła odpowiedni dokument: z pdf na doc + ewentualne poprawki trzech załączników. Musiałem to zrobić ponieważ, niestety nie mogłem znaleźć w internecie dobrej, ładnej wersji tych dokumentów. Czasami mogłem natrafić na słaby jakościowo skan tych trzech załączników.
Jest ok :D

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA TRANSPORTU, BUDOWNICTWA I GOSPODARKI MORSKIEJ 1) z dnia 27 lutego 2013 r. w sprawie badań co do zgodności z warunkami technicznymi pojazdów zabytkowych.

 Nieudany przegląd. 10 maja 2014.

Nici z dzisiejszego przeglądu pojazdu na zabytek Feralny dzień.. Moto najpierw nawalił jak jechałem po paliwo. Cholera mać. Objawy takie podobne jak przy braku prądu… ale jak to możliwe..?Wcześniej sprawdziłem ładowanie na światłach przy 3,5 tys obr/min z rzędu, wynosiło 14,3-14,4V. Zęby zjadłem, aby dobrze zrobić ładowanie. Zamiast wracać do domu, tak jak zdrowy rozsądek mówił… to ja “nie”. Kupiłem z 5 l. 98 i jazda. Na światłach pozycyjnych dojechałem do połowy drogi…. i nastąpił nieoczekiwany koniec podróży. Zaprowadziłem trupa na okoliczne podwórko i zacząłem znowu bawić się w naprawę. Po przejechaniu 10 tys. km byłem zmuszony posłużenia się przyczepką…. wyłącznie z własnej próżności. Nadal twierdzę, że motocykle marki MZ są dobrymi kompanami do jazdy. Przeważnie dają sygnały przez całkowitym unieruchomieniem. Brat, znajomego zajechał przyczepką. Dałem 50 złociszy, bo uważam, że była to rozsądna cena, na te warunki i szybkość dojazdu. Za taką przyjemność 130 złociszy, po targowaniu 100 złociszy. Na odcinku niespełna 20 km.

Przyjechałem do domu po kilku godzinach nieobecności, naładowałem akumulator, ustawiłem iglice na dolne położenie. Zaciekawiły mnie, lekko zwisające kable… Poprawiłem.
Motocykl ożył…… gaźnik ustawiony na dużo niższe obroty i poczułem się tak jak zapieprzałem przez wioskę, jak po raz pierwszy zamontowałem binga – SUPER.

W czwartek/ piątek…oby, jadę załatwić ten cholerny przegląd i tym samym zakończę mój sezon. Planowałem w połowie sierpnia. Ale jest kilka aspektów, które pojawiły się dzisiaj po dodatkowym moim przeglądzie, które powinny by jak najszybciej zrobione.
Poza tym nie chce kaleczyć żółtej blachy, szczególnie tym malowaniem motocykla… i innymi aspektami. Przyszła żółta blacha powinna wymagać, pewnego zaangażowania właściciela, aby jego pojazd dążył do doskonałości.

Jak będę miał żółtą blachę… to remont, nawet może się przedłużyć o następny sezon. Mnie już to jest obojętne., grunt aby dobrze było zrobione. Lwia część rej. na zabytek jest załatwiona. Odnowa wszystkiego bez silnika. Będę miał na czym sprawdzać.. czy wszystko jest ok.

Blacha pod tablicę. 11 maja.

Blachy są pod tablicę. Wyłącznie mój pomysł. Przy okazji zamówiłem dużą tablicę do garażu czy do pokoju. Koszty: 3 x 10 + 15 + 15 złociszy.

Przegląd i rejestracja. 15 maja.

Wyłącznie dzisiaj i jutro mogłem zrobić przegląd i zarejestrować motocykl na zabytek. Wstałem o 5 rano, ładowałem akumulator, sprawdziłem podstawowe kabelki i jazda.
Wyjechałem o 7:00 jeszcze wtedy nie padało żabami.
Zajeżdżam do okręgówki i mówię pracownikowi, że dzwoniłem już wcześniej odnośnie przeglądu pod pojazd zabytkowy, a usłyszałem: “Panie, ja tego nie robię. Dopiero na drugą zmianę będzie odpowiednia osoba… “. mnie już szlag lekko trafił, że wszystkiego w 1 dzień nie załatwię. Ale chwała Panu był jeszcze inny pracownik. Zapytałem się odnośnie ledów i to co przepuszczałem, każdy chroni swoje “cztery litery”. Stosownego pisma nie otrzymałem. Raczej na pewno odpowiednie pismo wystawiłby uprawniony rzeczoznawca, ale to za dużo roboty. Wszystkie podkładki miałem dobre, zapłaciłem 62 zł i otrzymałem 2 podkładki – załącznik nr. 2 i 3 z tymi papierami pojechałem do urzędu.
Trupa czyt. motocykl, zaparkowałem pod schodami. Zdemontowałem tablicę i udałem się do urzędu. Zaczekałem ok. 1 h na swoją kolejność. Wszedłem. Na samym początku powiedziałem – “wyłącznie takie papiery są potrzebne do rejestracji na pojazd zabytkowy. Mam potwierdzenie co do tej słuszności potwierdzeniem od konserwatora (w razie czego miałem odpowiednie podkładki prawne)”/
Tak jak przypuszczałem… nie będzie lekko. Ale. Po zaczekaniu ~10 minut. Oznajmiono mi że jest ok. Zapytałem sie czy mam możliwość wyboru żółtych blach?. Niestety wśród kilku tablic nie było wymarzonych, enigmatycznych znaków: MZ.Miałem do wyboru wyłącznie tablicę z drugą literką W. Wybrałem szczęśliwą 7 – czyli RKR 7W. Poprzednio też miałem 7 – RKR 72RW.
Chwilkę musiałem zaczekać na weryfikację danych i ustalenie kwoty do zapłaty. Wyszło tak jak przypuszczałem – 131,50 złociszy. Z bananem na twarzy wyszedłem z urzędu.
Następnym kierunkiem był PZU. Dłuższą chwilę czekałem na prowadzenie aneksu do umowy. Przy okazji chciałem potwierdzić swoje przypuszczenia odnośnie zniżek na pojazdy zabytkowe:
NIE MA tak lekko. Uprawnioną zniżkę mają Wyłącznie pojazdy zabytkowe i legitymujące się członkostwem np. PZM Polski Związek Motorowy). W moim przypadku nie opłaca się w to bawić.
Nie opłaca ubezpieczać się np. na 2-3 miesiące – lichwiarskie przeliczniki.

Po załatwieniu formalności przystąpiłem do tymczasowego montażu tablicy zabytkowej. Było to jednak utrudnione, bo międzyczasie udzieliłem porady aż 4 osobom, odnośnie procedur itp. Pojazdy np. Wieśka i duży Fiat.

Napisałem sprawdzone informację. Jak widać, moje postępowania dały pozytywny efekt.

 
 

Prezentacja. 16 maja.

Wnioski. 17 maja.

Na zakończenie omawiania etapu rej. zabytków itd. podam informację odnośnie wyjazdów za granicę. Rozmawiałem już z kilkoma osobami na ten temat i każda osoba, mówi brednie. Najwięcej mają do powiedzenia osoby, kompletnie nie znające przepisów, nawet cząstki.
Dlatego bardziej upierdliwych przy swoim zdaniu, wysyłam na to forum.

Po pierwsze należy rozróżnić ewidencje pojazdów zabytkowych od rejestru pojazdu zabytkowego.

Nie taki diabeł straszny jak go malują ]:-> . Z tego co mnie wiadomo, to jeżeli pojazd ma powyżej 50 lat lub jego wartość przekracza 32 tys. złotych (od konserwatora usłyszałem lub, w internecie pisze i – na takie właśnie szczegóły trzeba zwracać uwagę), wyjazd poza terytorium RP należy zgłaszać do konserwatora. Osoby zainteresowane w przypadku potrzeby wyjazdu poza terytorium RP i mające pojazdy o  zbliżonych warunkach do w/w, niech zweryfikują tą informację.

Należy rozróżnić wyjazd:
– jednorazowy
– wielokrotny, nawet pozwolenie jest udzielane do 5 lat
– stały, np. sprzedaż lub też wyprowadzenie się z Polski i zabranie swojego pojazdu. Odnośnie sprzedaży zabytku poza RP, należy zapłacić podatek 25% – jednak w tej materii jest różnie, kierunek zmian jest niestabilny – zmienia się jak chorągiewka przy dużym wietrze. Kiedyś czytałem, że podobno był 40 %. Ale na pewno coś trzeba będzie zapłacić.  Jeżeli ktoś np. ma Sokoła i jest maszyna wpisana do rejestru pojazdu zabytkowego to mogą być  bardzo duże trudności na sprzedaż za granicę i BARDZO DOBRZE – odnośnie tego pojazdu to jestem zdania, że dla dobra polskiej kultury i techniki takie cudo powinno pozostać w RP. A nie np. ściągnąć od Państwa kasę na remont i sprzedać za dużą mamonę za granicę.

———–
Jak znajdę chwilkę to wpisze jakie ludzie brednie piszą w internecie odnośnie zabytków. Przykład:

1)

Re: ALLEGRO – OGŁOSZENIA

PostSo, 26 marca 2011, 19:44
Gra nie jest warta świeczki…

O samochodzie możemy powiedzieć, że jest zabytkowy,
jeżeli ma minimum 25 lat od daty zaprzestania produkcji danego modelu.
Auto musi byc w 75% oryginalne – silnik, karoseria, zawieszenie – koniecznie.
Kupę kasy kosztuje opinia, a potem obowiązują cię przepisy drogowe dotyczące aut zabytkowych,
m.in. można się poruszać tylko z prędkością do 50 km/h i już sobie normalnie nie pojeździsz…

To ja już wolę co roku przechodzić przeglądy.
http://forum.roadrunners.pl/ogolne-o-samochodach-f6/zolte-tablice-pojazd-zabytkowy-t1701.html  ”
————
Mój komentarz. Jeżeli np. pojazd ma archaiczne hamulce, światło np. na acetylen to mogą być pewne ograniczenia…. Albo brak. Wszystko zależy co mamy w przeglądzie pod pojazdy zabytkowe. Dlatego ujednolicenie prędkości do wszystkich pojazdów zabytkowych jest totalną bzdurą. Mało tego, nawet na zdrowy rozum, to dla niektórych pojazdów jazda max. 50 km/h to jest katorga dla silnika – szybciej zarżniemy silnik.
Pojazd zabytkowy/ unikatowy powyżej 25 lat, model nie produkowany od lat 15. Lub pojazdy młodsze, ale posiadające inne np. historyczne aspekty.

Oryginalność. 8 czerwca.

Napiszę taką ciekawostkę odnośnie stopnia oryginalności. Czasami właściciele świadomi lub przeważnie nie twierdzą (w zależności od sytuacji i z kim rozmawiają :troll: ), że dany element jest oryginalny. Jeżeli np. pierwszy raz widzę daną rzecz to ciężko stwierdzić co jest oryginalne, a co nie. Patrzymy wtedy na oznakowanie części, foldery itp. Ale i tak trzeba znawcy. W Niemcowni dorabiają części, poddając przy tym procesowi “starzenia” do dkw, bmw, zündapp’ów itp. Ramy nawet nówki klepią.  Tak więc na stwierdzenie czy aby napewno produkt jest oryginalny, potrzebny jest ktoś to naprawdę w tej dziedzinie jest ekspertem.

Na 100% oryginał to potrzebny jest papier. U siebie mam niby z wyglądu i zachowania rasowego foksteriera szorstkowłosego, ale papieru nie ma – piesek przygarnięty. Rasowy nie jest w takim wypadku.

W Polsce działa PZM – Polski Związek Motorowy, który np. wystawia papiery zgodności z oryginałem, kolejna ocena techniczna. Może to zrobić też rzeczoznawca, ale wiadomo jaka jest wtedy ranga takiego dokumentu.

W tej komisji też nie siedzą idealni eksperci i wszystko zależy np. od pojazdu czy posiadania dokumentacji dostarczonej od właściciela, nawet zdjęcia porównawcze wystarczą.

O lakierze, gumach, olejach nie wspominając.

Poniżej wklejam podkładki:

Ciekawostka ze Słowacji. 27 sierpnia.

Następna ciekawostka tym razem ze Słowacji.

Perak na zabytkowych tablicach. Rozmawiałem z właścicielem (pracuje z Polakami w Niemczech) odnośnie ich historycznych wozideł. Moim zdaniem z tego co usłyszałem jak jest na Słowacji w porównaniu z polskimi przepisami: mogę stwierdzić, że aż taka nasza biurokracja nie jest zła.
Z tego co usłyszałem:
– rejestracja kosztuje ok. 200 euro.
– gość miał jakieś problemy z przeglądem. Przeglądy mają czasowe, maksymalnie na 5 lat,
– musi opłacać jakieś roczne składki,

Szczegółów nie znam. Jak znajdę kiedyś wolną chwilę to napisze coś na ten temat.

Dobry remont.10 października.

Nikt nas (posiadaczy historycznych wozideł) nie kontroluje, nie sprawdza itp czy czasami nie ma profanacji. Każdy dąży aby jego Veteran był w jak najlepszym stanie. Jeżeli ktoś przejdzie samodzielnie przez ten złowrogi las biurokracji, samodzielnie wyremontuje maszynę, o wkładzie finansowym nie wspominając to raczej na pewno nie będzie robił wiochy.

Dajmy np. przykład:
– Tłumik idealna kopia ddr, niestety już nie produkowana – 650 złociszy (W Niemczech 150 euro) do tego jeszcze org nowe kolanko 120 złociszy, cudem zdobyte. Tłumik 4-5 razy tyle kosztuje co podróba. Org kolanko 3 razy tyle co swój zamiennik. Ktoś inny kupi chiński tłumik i kolanko i też powie: motocykl odrestaurowałem. A ja na to: na jakich częściach, był zrobiony remont? Podobnych przykładów można mnożyć. Niektórzy nie mają świadomości co kupują – to jest najgorsze.

Opinia rzeczoznawcy. 16 grudnia 2014r.

Odnośnie tych niepotrzebnych opinii rzeczoznawcy na poziomie urzędu jest zbędną. Ale znam przypadek, gdzie już konserwator chce taką opinię………….
Czekam z ciekawości na informację czy może przejdzie sama biała karta do wpisu w ewidencję pojazdów zabytkowych. Cholera wie jakie są układy i układziki….?

Rejestracja ruskiego boxera bez dokumentacji. Wakacje 2015r.

………

Udało się :), ale była pewna batalia z urzędem komunikacji

Jesień 2016. Węgierski oficjalny motocykl zabytkowy. Hungary-Poland

Hungary - Poland MZ Club Hungary veteran.com.pl retro2oo.com

2016.

Kilka fotek pojazdów oficjalnie zarejestrowanych zabytek na Węgrzech i Słowacji.

Całościowe fotki z imprezy – jak wrzucę 🙂

Motocykl marki -J-A-W-A- zarejestrowany jako pojazd muzealny na Słowacji.

Ciekawostką jest jego tablica – oryginalny wzór tablicy z dawnych lat + prostokąt informujący, że jest to pojazd muzealny.


Problem z rejestracją węgierskiego motocykla – Pannonia TLF 250 z 59′. Zmiana wzoru Białej Karty. 2017

Dla dobrego znajomego wykonałem fachowo Białą Kartę dla w/w motocykla. Drobna uwaga między 2014 a 2017 – Podkładka do Białej Karty zmieniła się kosmetycznie – wiadomo jak to jest: nowa władza dorzuciła swoje 3 grosze. Standard.

Znajomy wyłożył ponad 10 000 zł za sam remont motocykla, nie licząc robocizny oraz wartości samego motocykla. Motocykl został wpisany do ewidencji pojazdów zabytkowych, przeszedł przegląd rozszerzony jednak problem jak zawsze pojawił się w urzędzie w Krośnie. Otóż numer ramy zawierał nietypowe dla urzędniczego (Wydział Komunikacji w Krośnie) komputera  znaki tj. “/”… Znajomy usłyszał: “Panie, system nie wczytuje znaków…”/’, “*”. No dobra. Ktoś projektował za grube miliony system pod alfanumeryczny kod, ale do cholery jasnej od wprowadzania danych jest urzędnik. Jak to mówią “papier wszystko przyjmie”, w tym przypadku – niestety to nie działa. Dla mnie to jest chore.. wypadałoby się przenieść w czasie do 1959 r. i powiedzieć Madziarom, że za pół wieku z ogonkiem będą problemy z rejestracją ich maszyny w Polsce. Urzędnik konsultował się z Panią Naczelnik wydziału.. ale znajomy usłyszał “Nie, bo system”.  Ciekawe co byłoby gdybym podczas pisania dokumentacji opuścił “*”? Wtedy pewnie znajomy usłyszałby: “Panie…numer ramy jest niezgodny…, numer przebijany.”. Znajomy emeryt był 2-3 razy u Naczelnik Wydziału, ale odchodził z kwitkiem. Sprawę tą można było załatwić w kilka sposobów, ale czas był mocno ograniczony ze względu na słynny Bieszczadzki Rajd Pojazdów Zabytkowych i Militarnych w Zagórzu. Dlatego też jeszcze raz została wydrukowana Biała Karta, powtórna wizyta u Konserwatora zabytków (Pozdrawiam) – zmiana danych w centrali w Warszawie oraz ponowny przegląd… W końcu udało się. Nie chcę komentować tej sprawy, kilka wątków z tej sprawy przemilczę.


Rejestracja Romet Komar 232. Bez papierów, tym razem dla siebie. Wiosna 2018

Zgodnie z polskim prawem nie ma żółtej tablicy dla motorowerów. Są 2 opcje: 1. biała tablica i adnotacja w dowodzie – poj. zabytkowy. 2. motocyklowa tablica.
Niektóre urzędy nie chcą wydawać żółtych tablic, ale zgodnie z przepisami jeżeli motorower ma możliwość zamontowania dużej tablicy rejestracyjnej to może zostać taka wydana. Polskie tablice jeszcze nie są duże gabarytowo, zapraszam do obejrzenia słowackich – te są dopiero duże.

Koszt wyrobienia dokumentacji ok. 50 pl, a nie 1800 pln jak płaci lwia część osób. Renowacja Komarków będzie kosztowna. Zasada – “najpierw papiery, później renowacja” – kolejny raz w moim przypadku sprawdza się. Na wszystko są/będą odpowiednie podkładki. Ordnung musi być zachowany – to podstawa!!!. Rejestracja odbyła się bez problemów. Podziękowanie po raz kolejny dla Pana Konserwatora za szybkie i bezproblemowe załatwienie sprawy. Nawet w Wydziale Komunikacji też nie było większych problemów.

Magicznym ruchem ręki wartość pojazdów podskoczyła o co najmniej 2500 – 3000 pln przy groszowych moich wydatkach.

 

Poniżej mój autorski tekst dokumentacji do rejestracji takiego właśnie Komara (2 szt.) jako pojazd zabytkowy, w którym nawiązuje do skeczy Pana Krzysztofa.

“Pierwsze modele Komara zjechały z taśmy montażowej w 1960 r., były oznaczone numerem MR 230 i posiadały silnik od Rysia (polski motorower). 1962 wprowadzono model MR, różniący się kilkoma zasadniczymi modernizacjami tj. silnik S-38B, zmiana przedniego zawieszenia. Wyprodukowano kilka typów Komara, produkcję zakończono w 1983 r.

Motorower był zaprojektowany z myślą zrobienia taniego, prostego w obsłudze, w miarę praktycznego i wytrzymałego pojazdu do dojazdów do zakładów pracy oraz w mniejszym stopniu do celów turystycznych, ale w 1973 nowszym modelem Komara, udała się wyprawa do Iraku.

Bardzo dobrym przykładem zakorzenienia głównego celu Komara – Mopeda, jest tekst piosenki „Moplik” Krzysztofa Hanke „ […] Moplikiem se jada na szychta, Moplikiem se wracom z roboty… ‘’.
Komara jako głównego środka lokomocji używał Kazimierz Kaczor w kultowym serialu „Jan Serce”.

W kulturze polskiej mianem „Komara” określa się niemal wszystkie pojazdy o pojemności 50 cm3. Z tego powodu mogą być pewne problemy natury prawnej, otóż obecny właściciel posiadał motorower marki JAWA 220 poj. 50 ccm (skuter), a w dowodzie była nazwa Komar, numery oraz rocznik zgodne z tabliczką znamionową. Dla porównania czechosłowacki motorower kosztował 3-4 krotność wartości Komara.

Od czasu nastąpienia przełomu motoryzacyjnego tj. dużej popularyzacji samochodów Fiat 126p oraz 125p, motorower ten przestał być pożądanym towarem na rynku, jednak sporo osób kupowało nawet kilka tych jednośladów dla kartek na benzynę.
Z biegiem czasu wartość pojazdów spadała, sporo maszyn trafiło na złom. Swoje 3 grosze rzucił fakt słabnącej jakości wytwarzanego towaru w porównaniu do maszyn z Zachodu (Simson) i Południa (JAWA). Rzadkością było spisywaniem umów do ponownej rejestracji. Z tego też powodu obecnie przywrócenie natury prawnej motoroweru jest kłopotliwe”.

YouTube Preview Image

Papiery do motocykla WSK


ŁÓDŹ

 

 

 

 

Inne ciekawostki – później

Komentowanie jest wyłączone